Ani się obejrzeliśmy, a to już rok od naszego powrotu minął. Na wspominki nas trochę wzięło i przy okazji poszperaliśmy w naszym przepastnym archiwum filmowym. Oto mała próbka, czyli ździebko psychodeliczny spacer w pojedynkę gdzieś na końcu świata (trzeba podkręcić głośność, żeby wyłuskać kilka mądrych słów z naszego dialogu szarganego wiatrem od morza):
.
Taka jest właśnie Chiloe – wyjątkowa. Wywołuje ona bezgraniczną radość, co widać na filmie poniżej:


miło obejrzeć taki bonus po roku…to tak jakby dokupować dodatki do gier komputerowych